Skip to content
Chwilo trwaj!
Ty przechodzisz obok jak cień,
Ja spoglądam bardzo dyskretnie.
Nagle stajesz, to już kolejny dzień
W snach całujesz mnie tak namiętnie.
Ja zawstydzona odwracam wzrok,
Mam w swych myślach to małe złudzenie,
Ty jednak robisz kolejny krok
I teraz już wiem, że jesteśmy spragnieni.
Twój dotyk mnie uspokaja i ciało pieści,
Me zmysły zatapiają się w Tobie,
Twe pocałunki mają wiele treści
A ja wciąż dziwię się samej sobie.
Mów, chcę usłyszeć jak mnie wołasz,
Spójrz, chcę przy Twoim wzroku konać
Wiem, że nie zasnę póki będę Twoja
Ty bez tchu weźmiesz mnie w swe ramiona
Znów Twój dotyk zniewoli mnie
Opętasz mnie w sidła jak narkotyk
Na widok Twój oddech przyśpieszy się
Już jestem pewna, że będziemy spełnieni.
BOGINI
Niegdyś zwana AFRODYTĄ,
Szłam spojrzenia przyciągając.
Każdy, kto mijał mnie ulicą,
Wzrok wytężał cicho wzdychając.
Wiatr smagał me włosy,
Czułam się warta tego świata.
Dziś w cień odchodzę nocy,
Pozwalając, by mijały szybko lata.
Nikt teraz już nie wierzy,
Nikt pięknego ciała nie widzi,
Z pięknej, zgrabnej dziewczyny
Jak SOWA, co urodą się brzydzi.
Lecz mądrość z niej bije szalona,
Stos książek przy stole przegląda,
Czyta, słucha – to wciąż ona,
Z czasem nikt tak samo nie wygląda.
Ona po prostu dojrzała
I wiedzy, a nie urody pożąda,
Dla jednych jak zimna skała,
Dla innych jak rwąca woda.
ANIOŁ
Lecisz wśród chmur radosny,
Nikt skrzydeł twych nie ogląda.
Nikt wspomnień czasu nie przegląda.
Gdzieś w oddali czuć zapach wiosny.
Anioł skrzydłami miłości niesiony,
Choć jesteś na ziemi, on w dół nie spogląda.
On tylko prawdziwej prozy życia dogląda.
Myślisz, że cierpi, a on magią jest uniesiony.
Myślisz, że miłości jest spragniony,
A to nieprawda, choć tak to wygląda.
On swymi skrzydłami dobro innym odda,
Choć jego cel nigdy nie będzie dościgniony.
Po latach zapytasz czy cel został uświęcony,
On wciąż wskazówkom zegara się przyglądając,
W końcu przystanie i tobie odpowiadając,
Szeptem, głosem pełnym życia powie : „Czuję się spełniony.”
Ptak
Daleko
Daleko tam
On
Jego skrzydła
Wolny jak ptak
Tutaj
Tutaj serce mam
Jestem
Fruwam
Wysoko wśród nieba bram
Miłość
Miłości dzban
Rozlewam
Po skrzydłach, gdy jest sam
Kocham
Kocham jego kram
Obecność
Przenosi mnie w błogi stan
Ruina
Gdy zostanę sama,
Pozwolisz mi cierpieć?
Pozwolisz bez tchu
Wyzbyć się twych objęć?
Noc moją ostoją,
W niej niczego się nie boję.
Policzki od łez mokre,
Doprowadzam się w jakiś obłęd.
Wspomnienia koją,
Dusza ulatuje.
Byłeś i istniałeś,
A dzisiaj już nic nie czuję.
Poznałam prawdę,
Nie bolało wcale.
Spadałam powoli,
Szukając tego, co byłoby trwałe.
Fundament zniszczony,
Nie ma żadnej bramy.
Zniszczyliśmy siebie
I to, co było nam dane.