Losie zły
W ciszy zwykłych dni
Siedzę przyglądając się fali
Jak długo w złym losie mogę tkwić?
Czy ktoś wie kiedy się on oddali?
W liściach zielonych drzew
Szukam wskazówek na przetrwanie
Z losem w zgodzie trwam
Niecierpliwi mnie tylko czekanie
W mroku ciężkich dni
Płynę coraz częściej wspak
Uczę się swych błędów na pamięć
By i tak wlecieć do klatki jak ptak
W ogniu pamiętnych chwil
Boję się, co w końcu się stanie
Zabierz mnie, proszę, nim ujrzę świt
Niech mnie los zły nie zastanie.
Gejsza
Zakładasz na siebie trawy ocean zielony,
W twych oczach strach jest głęboko utajony,
Lecz po kwiecistej łące żółty pas przebiega –
To smugi słońca i radości potęga.
Bywa też, że czerwień na twym ciele gości.
To nie znak gniewu, lecz prawdziwej miłości.
Złote ptaki dziobią źdźbeł dół bezkresny,
Jak można wierzyć we wzrok nie-cielesny.
Szarość zjawia się w końcu,
Gdzie śladów nie ma po słońcu,
Lecz kilka srebrzystych nici falujących
Rozlewa się po rękawie jak tratwy dla tonących.
Wtem błękit rozpościera się w pionowych pasach,
Biała pierzyna śniegu widnieje po lasach.
Srogi mróz skrzy się na środku niczym diament,
W twym umyśle z rozpaczy pojawia się zamęt.
I w końcu stajesz przed lustrem naga,
W głowie panuje rozmaitych uczuć plaga.
I rozpoczynasz walkę zakrywając swoje znamiona,
Przywdziewając na siebie ciężkie gejszy kimona.
I nie ma szans, że przed świtem powrócisz,
Że dłońmi nurt rzeki światów dwóch zawrócisz.
Twa magia kwiatem wiśni spowita,
Wzniecona ogniem – prawda życia w niej skryta.
Droga donikąd
Siedzę w cichych, czterech ścianach,
Noc zarzuciła skłębionych myśli koc.
Czy ta dziewczyna jest mi pisana?
Czy droga ślepa ujawni swą moc?
Rzuciła urok, powaliła na kolana,
Czarownica słodka, ciągle zajęta.
Czy na pewno to ona jest mi pisana?
Czy dotrę do celu choć droga kręta?
Jej ideały różnią się pięknie od moich,
Próbuję odgadnąć, co skrywa w środku.
Czy potrafię zanurzyć się w jej toni?
Czy dotrę do portu pełnego mroku?
Nie wiem, nie umiem tego pojąć,
Szukam drogi i błądzę – bardzo płytko oddycham.
Uwielbiam nad ranem jej małe ciało objąć,
Ale co jeśli droga donikąd? – ciągle losu pytam.