Skip to content
NAZNACZONA
Twych pocałunków żar
Spijałam z Twych warg.
Oddech przyśpieszał nam,
Gdy w mym oku stanęła łza.
Myślałeś, że to smutek
Duszę mą ogarnął.
Nikt nigdy tak nie pragnął.
Nie muskał skóry
Ciepłem ust,
Aksamitem dotyku.
Zniewoliłeś mnie, mój narkotyku!
Spragniona bliskości
I chwili namiętności
Zadrżałam, gdy świt
Odkrył przed nami mrok.
Gdy skrzydła anioła
Odebrał mi jej głos
I snem zmroczona
Uciekłam.
Uciekłam jak natchniona.
Lecz i tam stała ona,
W jej oczach żal i pustka.
Zdradzona.
Zdradzona przez swego anioła!