Nowy rok, nienowa ja

Kto urządza żniwa w środku zimy?
Wszędzie pełno ofert w stylu „nowy rok – nowy ja”. Ktoś sobie urządza żniwa w środku zimy.
Może i coś na tym zarobi, tylko czy my naprawdę teraz tego potrzebujemy?
Czy styczeń to jest naprawdę idealny moment, by zacząć?
Czy to czas na treningi, diety, kursy, zakupy i nie wiadomo co jeszcze? Oczywiście nie mam na myśli tych już rozpoczętych wcześniej, tylko wymyślanie teraz, bo OKAZJA.
Czy żyjemy jeszcze zgodnie z cyklem?
Na Instagramie zobaczyłam już wiele postów o tym, że ZIMA to nie jest czas na rozpoczynanie.
Myślę sobie – logiczne.
A potem jednak stwierdzam – czy na pewno dla wszystkich?
Czy my jako ludzkość robimy jeszcze cokolwiek zgodnie z cyklem ustanowionym przez siłę od nas wyższą?
Zgodnie z porami roku?
Zgodnie z harmonią świata?
Dla mnie styczeń nie jest początkiem
To tak z mojej perspektywy. Styczeń wcale nie jest początkiem. Nie jest czasem na ogromne działania. To raczej marketing wpojony nam wieki temu. Prawdziwym początkiem jest wiosna. Tak jak w przyrodzie.
Czy jakieś kwiaty teraz kwitną?
A trawa rośnie?
Czy zwierzęta myślą teraz o rozmnażaniu?
To dlaczego my musimy się katować noworocznymi postanowieniami w postaci nowych zajęć, ćwiczeń, diet i nie wiadomo czego. Dlaczego dajemy się tak łatwo nabrać na nowości i łatwiej nam wydać pieniądze? Czy to jest tylko marketing, czy może kryje się za tym coś jeszcze?
Nie mam pojęcia i nie jestem tutaj po to, by się dowiedzieć. Chcę jedynie przemyśleć jaki to ma sens. To, że się dajemy złapać w tę pułapkę jest pewne. Tylko, że do mnie w tym roku dotarło, że ja wcale nie mam teraz siły na zaczynanie czegoś od nowa. Nie mam motywacji. Po prostu mi się nie chce. Mam mieć z tego tytułu wyrzuty sumienia? To tak, jakby pójść i wydrzeć się na drzewo, że jak już zrzuciło liście, to mogłoby je na nowo wyhodować i się pospieszyć, bo zjadłabym sobie właśnie dzisiaj jabłko prosto z jego gałęzi. A jednak nie jesteśmy tak jak ono odporne na wszechobecne teksty w stylu: Schudnij. Ćwicz. Ucz się. Kup. Zacznij.
Moje jedyne noworoczne postanowienie
Dlatego moim postanowieniem noworocznym jest się temu wszystkiemu nie dać. Nawet sobie zapisałam, że nie zacznę żadnego nowego kursu, dopóki nie skończę wszystkich już zakupionych. Zadbam o siebie i swoje zdrowie, bo przy świętach trochę się zapomniałam, ale nie pobiegnę w podskokach po karnet na siłownię czy zakupię dietę pudełkową. Po prostu malutkimi krokami wrócę do rutyny sprzed świąt. Jedyne, co teraz planuję zrobić i już właściwie zaczęłam jeszcze przed nowym rokiem, to robienie podsumowań, porządki, analiza i jakiś wstępny plan. Jak tylko wkroczymy w czas przedwiośnia, będę gotowa i pełna sił, by zacząć działać. Tyle i aż tyle.