„Gwiezdne wojny: część IV – Nowa nadzieja” film z muzyką na żywo

„Gwiezdne wojny: część IV – Nowa nadzieja”
film z muzyką na żywo podczas FIMUCITÉ

Muzyka silniejsza niż obraz

Choć dla wielu fanów sagi może to zabrzmieć zaskakująco, dopiero podczas tegorocznego FIMUCITÉ po raz pierwszy obejrzałam „Gwiezdne wojny: część IV – Nowa nadzieja”. Chyba nie mogłam wyobrazić sobie lepszego pierwszego spotkania z tą historią niż pokaz filmu z muzyką wykonywaną na żywo.

Spojrzenie skierowane na scenę

Jednak tego wieczoru to nie film przyciągał moją uwagę najbardziej. Siedząc na środku widowni, jednym spojrzeniem obejmowałam zarówno ekran, jak i orkiestrę. Co chwilę łapałam się na tym, że odruchowo odwracałam wzrok od galaktyki stworzonej przez George’a Lucasa i spoglądałam na scenę.

Kilka lat temu miałam okazję po raz pierwszy zobaczyć Eímear Noone podczas Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie. Zachwyciła mnie wtedy jej charyzma, energia i naturalna radość z dyrygowania. Później poświęciłam jej nawet osobny tekst, bo miałam poczucie, że jest artystką, o której warto opowiedzieć więcej.

Tym razem patrzyłam na nią już nieco inaczej. Nadal przypominała charyzmatyczną czarodziejkę, ale jeszcze bardziej imponowała mi precyzja, z jaką prowadziła orkiestrę przez tak długi czas trwania filmu.

Niewidoczna precyzja

Dzięki doświadczeniu, które zbieram, zaczęłam dostrzegać nie tylko emocje, ale również ogrom pracy, która kryje się za pozorną lekkością takich koncertów. Film z muzyką na żywo należy przecież do najbardziej wymagających form wykonywania muzyki filmowej. Każdy gest dyrygenta, każdy oddech orkiestry i każda zmiana tempa muszą idealnie współgrać z obrazem. I właśnie ta niewidoczna precyzja zrobiła na mnie największe wrażenie.

Jednocześnie Eímear nie straciła nic ze swojej spontaniczności. Wręcz przeciwnie. Jeszcze zanim zabrzmiały pierwsze dźwięki, weszła na scenę z uśmiechem i wyraźnym podekscytowaniem. Lubię obserwować artystów właśnie w takich momentach. Kiedy widać, że mimo ogromnego doświadczenia wciąż autentycznie cieszą się tym, co robią. Ta energia bardzo szybko udzieliła się również publiczności. Miałam wrażenie, że zanim usłyszeliśmy pierwszą nutę, wszyscy byliśmy już gotowi na tę muzyczną podróż.

Ogromną rolę odegrała oczywiście muzyka Johna Williamsa. Zanim obejrzałam pierwszy film z serii, znałam już wiele jego tematów. Funkcjonują one przecież daleko poza światem Gwiezdnych wojen. Towarzyszą kolejnym pokoleniom słuchaczy, pojawiają się na koncertach, inspirują młodych kompozytorów i od lat są symbolem muzyki filmowej. Kto nie zapętlał nigdy w głowie głównego motywu, niech pierwszy rzuci kamieniem.

Dopiero wykonanie ich na żywo pozwala w pełni usłyszeć bogactwo orkiestracji. Poszczególne sekcje orkiestry, dialog instrumentów, subtelne detale, które podczas zwykłego seansu często pozostają gdzieś w tle, nagle wysuwają się na pierwszy plan. To doświadczenie sprawia, że nawet motywy, które wydaje się znać od lat, potrafią zabrzmieć zupełnie inaczej.

Tam rodzi się Moc

Właśnie dlatego tak bardzo cenię festiwale muzyki filmowej. Pozwalają usłyszeć ulubione kompozycje na żywo. Przypominają również, że za każdą z nich stoją ludzie. Muzycy, dyrygenci i kompozytorzy, którzy wkładają w ich wykonanie taką samą pasję, jakby grali je po raz pierwszy.

Być może za kilka lat nie będę pamiętać wszystkich scen z tego filmu. Jestem jednak pewna, że zapamiętam coś innego. Moment, w którym wystarczyło na chwilę oderwać wzrok od ekranu i spojrzeć na scenę. To właśnie tam rodziła się prawdziwa magia tego wieczoru. Nie tylko w dźwiękach muzyki Johna Williamsa, ale również w ludziach, którzy tchnęli ją w życie na nowo.

May the Force be with you.

Po tym koncercie pomyślałam, że taka właśnie jest prawdziwa MOC muzyki. Potrafi sprawić, że nawet podczas projekcji jednego z najsłynniejszych filmów w historii, nie sposób oderwać wzroku od orkiestry.

One comment on “„Gwiezdne wojny: część IV – Nowa nadzieja” film z muzyką na żywo

  1. Widzę tę moc muzyki nie tylko w Tobie, ale przede wszystkim w Twoich tekstach. Dojrzewają, rosną. Każda kolejna refleksja wydaje mi się bardziej precyzyjna, subtelniejsza i żywa. Życzę Ci następnych inspiracji, nie tylko muzycznych!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.