Międzynarodowa Gala Seriali FMF
koncert w ramach 19. Festiwalu Muzyki Filmowej

Sobotnie gale w ramach FMF od zawsze były dla mnie czymś najbardziej spektakularnym podczas całego festiwalu. Nie inaczej stało się tym razem. Być może jednak miałam mogłam spojrzeć na to z nieco innej perspektywy, chociaż wcześniejsze doświadczenia z pewnością się przydały. To jest ogrom pracy. Wymyślić program, zaangażować ludzi, zapanować nad całą logistyką i organizacją tego przedsięwzięcia. Kłaniam się nisko przede wszystkim Agacie Grabowieckiej, dyrektor artystycznej festiwalu, która mimo związania z FMF, tak naprawdę zadebiutowała w tej roli w tym roku. Motywem przewodnim tej edycji była magia i Międzynarodowa Gala Seriali tego dowiodła.
Czas jednak przejść do sedna i mimo że utworów wybrzmiało mnóstwo (poniżej załączam setlistę) i sam koncert trwał około czterech godzin, są perełki, które chciałabym wyróżnić.
Spy/Master

W takich chwilach jestem dumna z bycia Polką. Mamy naprawdę utalentowanych kompozytorów i do tego zawsze stają na wysokości zadania, by na Festiwal Muzyki Filmowej przygotować suity, które stają się opowieścią samą w sobie. Moim pierwszym zachwytem była obecność na scenie kadrów z serialu „Spy/Master” z muzyką skomponowaną przez Łukasza Targosza. Nie dość, że sam utwór trzymał w napięciu, to prowadzenie Orkiestry Akademii Beethovenowskiej przez Dirka Brosse dodawało dramaturgii. Pojawiły się także solowe występy muzyków na flecie (Sara Andon), harfie (Weronika Byrska) oraz fortepianie (Jacek Tarkowski). Łukasz zbudował tą suitą niesamowite napięcie, które krążyło po moim ciele jak wibracje niepozwalające zaznać spokoju.

Piekło Kobiet
Moim kolejnym powodem do zachwytu była suita z „Piekła Kobiet” skomponowana przez Wojtka Urbańskiego. To dopiero była emocjonalna podróż przez dźwięki. Najpierw solowe wykonania muzyków na instrumentach wprowadziły napięcie. Fragment, gdy na scenie pojawiła się Justyna Święs w utworze „Niebo złote ci otworzę” wprawił mnie w stan wewnętrznego rozdarcia. Później chwila ukojenia z pięknym i ciepłym wokalem Marcina Maseckiego i jego fortepianową grą. A to wszystko po to, by przejść do utworu „Song of Death” z bardzo soczystym i wyrazistym głosem Ani Karwan. Artystka dosłownie dotarła głosem do każdej komórki mojego ciała, wprawiając je w takie same wibracje jak jej wokalizy.
Amerykański sen

Teraz spróbuję skupić się wyłącznie na dźwiękach i nie będę oceniać do końca tego, co działo się na scenie. Przy utworze z serialu „Yellowstone” na podium dyrygenta wkroczył Brian Tyler, czyli sam kompozytor tego soundtracku. Muzyka miała w sobie jeszcze więcej mocy, niż w zwykłej wersji audio. Po nim Brian zaskoczył nas swoim projektem „Are We Dreaming”, który oprócz naprawdę mocnych dźwięków orkiestry, chóru i elektroniki, dopełniony został wizualizacjami i pokazem laserów. Muszę przyznać, że kompozytor potrafi robić show, a sam projekt „Are We Dreaming” był dla mnie podróżą po przestrzeniach kosmicznych, choć momentami przytłaczającą intensywnością dźwięków.

Biały lotos
Co tu dużo mówić, sopranowe solo zawsze na mnie działa. Zwłaszcza przy tak ciekawym brzmieniu jak ścieżka dźwiękowa z „Białego lotosu” skomponowana przez Cristobala Tapia de Veera. Solistka, Kamila Dutkowska bardzo przykuwała uwagę swoją ekspresyjnością. Poza tym jest to chyba motyw, który kojarzy wiele osób, nawet jeśli nie dotarło do tego serialu.
Langer
Są też takie utwory, które bardzo kojarzą mi się ze słowiańską duszą. Niektóre głosy też są do tego stworzone. Największym objawieniem była dla mnie suita z filmu „Langer” skomponowana przez Bartosza Chajdeckiego. To, co w tym utworze zrobiła Katarzyna Bogusz (solistka), to już nawet nie jest magia. Jej głos dosłownie rozdzierał mi duszę. Jednocześnie nie mogłam przestać się tym zachwycać. To wszystko podbijała muzyka tak emocjonalna i ogromna, że aż łzy napływały do oczu. Coś pięknego!

Na zakończenie
Jak już wspomniałam we wstępie, utworów była cała masa i ciężko byłoby napisać o każdym z nich, by nikogo nie przytłoczyć mnogością tekstu. Dlatego skupiłam się na tych utworach, które zrobiły na mnie największe wrażenie i poruszyły moje emocje. Na tych, które niejako dotknęły skrawka mojej duszy.
Setlista:
- Bill Conti – Dynastia
- Kris Bowers – Suita z „Bridgertonów”
- Mick Giacchino – Pingwin
- Aaron May, David Ridley – „Fragile” z serialu „Dojrzewanie”
- Łukasz Targosz – Spy/Master
- James Newton Howard – Emily w Paryżu
- Antonio Sánchez – Studio
- Wojtek Urbański – Piekło kobiet
- Volker Bertelmann – Dzień Szakala
- Volker Bertelmann – Diuna: Proroctwo
- Brian Tyler – Yellowstone
- Brian Tyler – Are We Dreaming
- Cristobal Tapia de Veer – Dzień trzeci
- Cristobal Tapia de Veer – Biały Lotos
- Jeff Russo – Ripley
- Jeff Russo – Obcy: Ziemia
- Theodore Shapiro – Rozdzielenie
- Bartosz Chajdecki – Langer
- Ludwig Göransson, John Williams, Mick Giacchino, Michael Abels, Nicholas Britell, Kevin Kiner – Suita z uniwersum „Gwiezdnych wojen” (The Mandalorian, Ashoka, The Bad Batch, Obi-Wan Kenobi, Andor, Skeleton Crew, The Acolyte)